12 – Spotkanie z Gadułą

W dalszym ciągu w moim śnie widziałem, że gdy uszli razem kawał drogi, Wierny spojrzał w bok i zobaczył człowieka, idącego w pewnej odległości, ale równolegle do nich (w tym miejscu bowiem droga była dosyć szeroka i wszyscy mogli się na niej zmieścić). Człowiek ten nazywał się Gaduła. Był to wysoki mężczyzna, z daleka wyglądający ładniej aniżeli z bliska.
Do niego odezwał się Wierny następującymi słowami: - Dokąd zmierzasz przyjacielu? Czy nie do Niebieskiego Kraju?
Gaduła: – Tak, tam właśnie idę.
Wierny: - Wspaniale, mam nadzieję, że będziemy się mogli cieszyć twoim miłym towarzystwem.
Gaduła: - Z największą przyjemnością pójdę razem z wami.
Wierny: - Chodź więc, podczas wędrówki spędzimy nasz czas na pożytecznej rozmowie.
Gaduła: - Dla mnie najprzyjemniejszym jest zajęciem rozmawiać o dobrych rzeczach. Rad też jestem, że spotkałem takich, którzy również są skłonni tak pożytecznie spędzać czas. Prawdę mówiąc, niewiele jest ludzi, którzy czas swojej podróży w ten sposób chcą uprzyjemnić, ale wolą mówić o tym, co nie przynosi pożytku. To zawsze było dla mnie przykre.

Wierny: - Rzeczywiście, jest to godne ubolewania. Cóż bowiem bardziej zasługuje, aby być na ustach ludzi tego świata, jak nie sprawy dotyczące Boga. który jest w Niebie!
Gaduła: - Bardzo mi się podoba, gdyż mówisz o tym z przekonaniem. Nie ma zajęcia przyjemniejszego i bardziej pożytecznego, niż rozmowy na temat spraw Bożych.
Co może być piękniejsze (pod warunkiem oczywiście, że człowiek ma zrozumienie spraw wspaniałych) jak to, gdy człowiek rozkoszuje się rozmową na temat historii, albo tajemnic przyrody, albo jeśli ktoś lubuje się w rozprawianiu o cudach, dziwach i znakach. Gdzież znajdziemy zapisy o wielkich sprawach, dokonane wspanialej, aniżeli w Piśmie Świętym?

Wierny: - To prawda. Ale celem naszym powinno przede wszystkim być to, abyśmy tymi rzeczami, o których mówimy, naprawdę byli ubogaceni.
Gaduła: - Ja właśnie też to miałem na myśli. Mówić bowiem 0 takich rzeczach jest najkorzystniej. Czyniąc to, człowiek może dowiedzieć się wiele, jak na przykład o nicości ziemskich spraw i o pożytku, które przynosi wiedza o Królestwie Boga, które jest w górze (to tak ogólnie), ale w szczególności, przez takie rozmowy człowiek może się dowiedzieć o konieczności powtórnego narodzenia się, o tym, że nasze uczynki nie wystarczają i o potrzebie posiadania sprawiedliwości Chrystusowej.
Poza tym, właśnie przez mówienie człowiek może dowiedzieć się, co to znaczy pokutować, wierzyć, modlić się. cierpieć itd.
Również w ten sposób możemy nauczyć się o wielkich obietnicach i pociesze, która jest w Ewangelii. Dalej, przez to człowiek może się nauczyć jak dawać odpór fałszywym poglądom, jak stać w obronie prawdy, a także jak pouczać nieuświadomionych.

Wierny: - To wszystko jest prawdą i cieszę się bardzo, że słyszę te rzeczy z twoich ust.
Gaduła: - Ale niestety! Brak tego rodzaju rozmów jest powodem, że niewielu uświadamia sobie potrzebę wiary i potrzebę działania Łaski Bożej w ich duszy, by posiedli życie wieczne. Większość pozostaje nieuświadomiona i upatruje religii w spełnianiu uczynków Prawa, przez które człowiek żadną miarą nie może dostąpić Królestwa Bożego.
Wierny: - Pozwól, że zwrócę uwagę na to, że znajomość tych rzeczy niebiańskich jest darem Bożym. Nikt jej nie może osiągnąć przez ludzką pracowitość lub też wyłącznie poprzez rozmawianie o nich.
Gaduła: - O tym wiem bardzo dobrze, gdyż człowiek nie może otrzymać niczego, mu to nie będzie darowane z góry. Wszystko jest z łaski, a nie z uczynków. Mógłbym ci zacytować sto wersetów ze Słowa Bożego na potwierdzenie tego.
Wierny: - Dobrze więc. ustalmy jakiś temat, który będzie przedmiotem naszej rozmowy w obecnej chwili.
Gaduła: - Możemy rozmawiać na jaki tylko temat sobie życzysz. O sprawach niebieskich, o zjawiskach ziemskich, o tematach dotyczących etyki, lub Ewangelii, o rzeczach świętych i pospolitych, o zdarzeniach przeszłych lub przyszłych, o dziełach dziejących się w obcych krajach, lub u nas w domu, o sprawach bardziej ważnych, lub wynikających z codziennych okoliczności życiowych – pod warunkiem, że wszystko będzie czynione ku naszemu pożytkowi.

Teraz Wierny zaczął podziwiać Gadułę i podchodząc do Chrześcijanina, który cały ten czas szedł sam, rzekł do niego po cichu: - Cóż za dzielnego mamy towarzysza! Niewątpliwie człowiek ten jest znakomitym pielgrzymem.

Na to Chrześcijanin uśmiechnął się z przekąsem i rzekł: - Ten człowiek, którym ty się tak zachwycasz, mógłby zwieść swoim językiem dwudziestu, ale takich, którzy go nie znają.
Wierny: – A czy ty go znasz?
Chrześcijanin: - Hm… czy ja go znam? Lepiej, aniżeli on sam siebie!
Wierny: - Proszę cię, powiedz mi więc, kimże on jest?

Chrześcijanin: – Nazywa się Gaduła, mieszkał w naszym mieście. Dziwię się, że go nie znasz, co prawda, nasze miasto jest bardzo duże.
Wierny: - Czyim on jest synem i w której części miasta mieszkał?
Chrześcijanin: - Jest synem Wymownego, a mieszkał przy ulicy Plotkarskiej. Pomimo sprawnego języka jest nędznym typem człowieka.
Wierny: - Robi wrażenie bardzo przystojnego mężczyzny!
Chrześcijanin: – Tak – ale tylko tym tak się wydaje, którzy go bliżej nie poznali. On bowiem najpiękniej prezentuje się wśród obcych, ale blisko swego domu przedstawia się bardzo brzydko.
A że jest przystojnym mężczyzną, przywodzi mi na myśl to, co zauważyłem przy oglądaniu obrazów pewnego malarza: z daleka wyglądają pięknie, ale z bliska znacznie gorzej.

Wierny: - Ależ ja jestem skłonny przypuszczać, że ty tylko żartujesz – wszak się uśmiechnąłeś.
Chrześcijanin: - Niech mnie Bóg broni przed żartowaniem w takiej sprawie, (chociaż się uśmiechnąłem), albo przed oskarżaniem kogokolwiek fałszywie. Odkryję ci jednak jeszcze jedną rzecz, dotyczącą tego człowieka – on udziela się w każdym towarzystwie i można go nakłonić do każdej rozmowy. Tak samo, jak rozmawia tutaj z tobą. będzie rozmawiał i przy kuflu piwa w jakieś piwiarni, a im więcej ma w czubie więcej różnych rzeczy opowiada. Religia nie ma żadnego miejsca w jego sercu, domu, czy postępowaniu. Wszystko co ma, jest wyłącznie na jego języku, a jego religia polega na robieniu wrażenia wymownością.
Wierny: - Czyżby tak było naprawdę? Jeśli tak, to na tym człowieku okropnie się oszukałem!
Chrześcijanin: - Czy oszukałeś się? Niewątpliwie! Przypomnij sobie to przysłowie; oni mówią, nie nie czynią a także – nie na słowie polega królestwo Boże, ale na mocy (Mt 23:3; 1 Kor 4:20). On mówi o modlitwie, pokucie, wierze i nowym narodzeniu, ale zna te wszystkie rzeczy tylko o tyle, że o nich potrafi mówić.

Byłem u niego w domu i przyjrzałem się jego życiu zarówno między swoimi, jak i między obcymi, i dlatego wiem, że mówię o nim prawdę. Dom jego jest pozbawiony wszelkiej pobożności, podobnie jak białko jaja pozbawione jest smaku. Nie ma tam ani śladu modlitwy. albo pokuty, czy odwracania się od grzechu. Powiedziałbym nawet, że zwierzęta, na swój sposób, lepiej służą Bogu, aniżeli on; raczej jest skazą, hańbą, wstydem dla religii (Rz 2:24). Wszyscy, którzy go znają, w całej tej części miasta, mają o nim jak najgorszą opinię, i przez niego właśnie ludzie mówią źle o religii. Zazwyczaj ci, którzy go znają, tak się o nim wyrażają: Modli się pod figurą, a ma diabła pod skórą.

Odczuwa to wyraźnie jego biedna rodzina, gdyż w domu jest grubianinem, a w stosunku do wszystkich, szczególnie sług wielce opryskliwym i niewyrozumiałym tak, że często nie wiedzą, czego sobie właściwie życzy i co mają czynić lub mówić.
Ludzie, którzy mieli z nim do czynienia, przyrzekają, że już nigdy więcej do niego nie zbliżą się. Gaduła bowiem okazał się oszustem i wyzyskiwaczem. A na domiar złego, swoich synów tak wychowuje, aby szli jego śladami. Gdy tylko zauważy u któregoś ową „głupią bojaźliwość” (gdyż tak nazywa wszelkie przejawy czułego sumienia), zaraz wymyśla im od osłów.

Takiego syna przez długi czas nie użyłby do załatwienia żadnej sprawy, ani też nie powiedziałby o nim dobrego słowa przed innymi. Ja osobiście jestem najzupełniej przekonany, że człowiek ten, przez swoje niegodziwe życie. spowodował potknięcie się i upadek wielu, a i w przyszłości, jeśli Bóg mu nie zagrodzi drogi, będzie miał równie zgubny wpływ na życie innych.
Wierny: - No dobrze, mój bracie, jestem zmuszony ci wierzyć, ponieważ nie tylko go osobiście znasz, ale też dlatego, że świadczysz o ludziach jak przystoi Chrześcijaninowi. Nie mogę sobie wyobrazić, abyś te rzeczy mówił ze złej woli, ale mówisz je dlatego, że są prawdą.

Chrześcijanin: – Gdybym go nie znał dłużej, aniżeli ty, to w pierwszej chwili byłbym może skłonny myśleć o nim tak samo. Ba! Gdyby złe relacje o nim pochodziły z ust wrogów religii, to też myślałbym, że to jest oszczerstwo. Ale niestety – przekonałem się osobiście, że jest winien tych wszystkich rzeczy i wielu jeszcze gorszych. Poza tym, ludzie prawdziwie bogobojni wstydzą się zwać go bratem czy przyjacielem. Samo wymienienie jego nazwiska w ich gronie powoduje to, że się oblewają rumieńcem wstydu.

Wierny: - Teraz rozumiem, że mówienie, a czynienie, to dwie różne rzeczy. W przyszłości będę więc na nie zwracał baczniejszą uwagę.

Chrześcijanin: – O tak! Te dwie rzeczy są tak odmienne od siebie, jak dusza i ciało. Tak jak ciało bez duszy, jest tylko czymś martwym – trupem, podobnie i mówienie, jeśli nie jest połączone z Czynami, jest również czymś martwym – także trupem. Duszą religii jest wprowadzenie jej w praktyczne życie.
Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat (Jk 1:27).

Z tego Gaduła nie zdaje sobie zupełnie sprawy, on myśli, że samo słuchanie i mówienie wystarczy, aby z człowieka zrobić dobrego chrześcijanina i w ten sposób sam zwodzi swoją duszę.
Słuchanie, to dopiero sianie nasion pobożności. Mówienie zaś nie jest dostatecznym dowodem, że w sercu i w życiu istotnie jest jakiś owoc. Powinniśmy też zdawać sobie sprawę z tego, że w dniu sądu ludzie będą sądzeni według owoców, jakie wydali (Mt 13:23). Nie powie im Pan w owym dniu „czy wierzyliście?” ale zapyta „czy wprowadzaliście słowo w czyn, czy też byliście tylko gadułami?”.
Koniec tego świata jest przyrównany do żniwa, a wiadomo, że w czasie żniwa ludzie mają wyłącznie plon na oku. Znaczy to, że Bóg nie może przyjąć czegokolwiek, co nie jest z wiary, i mówię to, aby wskazać, jak małe znaczenie będzie miało w tym dniu wyznanie Gaduły.
Wierny: - To mi przypomina, jak Mojżesz określa, które zwierzę jest czyste [Liczb 11; Pwt 14). Czystym jest takie zwierzę, które ma rozdwojone kopyta i przeżuwa. Nie takie, które albo ma rozdwojone kopyta, albo przeżuwa.

Królik lub zając, choć przeżuwają, jednak są nieczyste, gdyż nie mają rozdwojonych kopyt, mają raczej stopę jak kot czy niedźwiedź. To prawdziwie jest odpowiednikiem Gaduły. On szuka wiedzy, przeżuwa Słowo Boże i ma to Słowo na ustach swoich, ale nie rozdwaja kopyta – nie rozstaje się z drogą grzeszników, jest on podobny do zająca i dlatego jest nieczysty.
Chrześcijanin: - Według tego co wiem, wypowiedź twoja jest prawdziwie ewangelicznym wykładem tego urywka ze Starego Testamentu. Dodam tu jeszcze jedną rzecz. Apostoł Paweł nazywa ludzi, którzy wiele mówią, miedzią brzęczącą, albo cymbałem brzmiącym (1 Kor. 13:1-3; 14), czyli, jak wyjaśnia na innym miejscu, przedmiotami wydającymi dźwięk, a nie mającymi w sobie życia. Znaczy to, że nie mając życia, nigdy nie znajdą się w Królestwie Niebieskim pomiędzy Dziećmi Życia, choćby dźwięczały i wydawały z siebie głosy niemal anielskie.
Wierny: - Byłem zachwycony jego towarzystwem na początku, ale teraz zupełnie mi obrzydł. Co zrobimy, aby się go pozbyć? Chrześcijanin: – Posłuchaj mojej rady i zrób co ci powiem, a zobaczysz, że jemu szybko sprzykrzy się twoje towarzystwo – chyba że Bóg dotknie się jego serca i nawróci je.
Wierny: - Cóż więc radzisz, abym zrobił?
Chrześcijanin: - Podejdź do niego i rozpocznij poważną rozmowę na temat mocy, która jest w religii. Potem, gdy on wyrazi na to zgodę – a zrobi to pewno – zapytaj go po prostu, czy religia zakorzeniona jest w jego sercu, w jego domu i codziennym postępowaniu.

Otrzymawszy taką radę, Wierny pospieszył do przodu i zwrócił się do Gaduły tymi słowami:
- No i co słychać, jak się miewasz?
Gaduła: - Dziękuję, dobrze, myślałem, że do tej pory sobie już dużo powiemy.
Wierny: – Jeśli chcesz, będziemy kontynuować naszą rozmowę. A ponieważ mi pozostawiłeś wybór tematu, niech to będzie następujące zagadnienie:
Jak objawia się zbawiająca łaska Boża, jeśli znajduje się w sercu człowieka?
Gaduła: - Domyślam się, że będziemy musieli rozmawiać o mocy, która jest w religii. Tak, to jest bardzo dobre pytanie i chętnie ci na nie odpowiem. Odpowiedź moja pokrótce będzie się przedstawiać następujące: Po pierwsze, gdy łaska Boża znajduje się w sercu, wówczas powstaje gwałtowny krzyk przeciwko grzechowi. P0 drugie, …
Wierny: - Stój! Zastanówmy się jeszcze nad tym, co powiedziałeś. Myślę, że powinieneś był raczej powiedzieć, że łaska objawia się w tym, że sprawia w duszy obrzydzenie do grzechu.
Gaduła: - Nie bardzo pojmuję jaka jest różnica pomiędzy krzykiem przeciwko grzechowi, a obrzydzeniem do niego!
Wierny: - Jest, i to duża różnica. Człowiek może krzyczeć przeciwko grzechowi z powodu swoich poglądów, ale nienawidzić grzechu, brzydzić się nim, nie może człowiek inaczej, jak tylko dzięki niechęci ku niemu, którą sam Bóg darowuje. Słyszałam wiele razy krzyk przeciwko grzechowi z ambony, a jednak ci, tak krzyczący, dawali mu swobodę w swoim sercu, życiu i postępowaniu. Owa pani, której służącym był Józef (Rdz 39:6-20), krzyczała bardzo głośno i wydawało się, że jest bardzo świątobliwą niewiastą, a pomimo tego, chętnie by popełniła z Józefem grzech.
Niektórzy tak krzyczą przeciwko grzechowi, jak matka, która krzyczy na swoje dziecko trzymając je na ręku, nazywając je brzydką, niegrzeczną dziewczynką, a za chwilę znowu je pieści i całuje.
Gaduła: - Widzę, że zaczynasz mnie chwytać za słowa. Wierny. – Nie – nie robię tego. Chcę tylko sprawy przedstawić we właściwym świetle.
A jaka jest ta druga rzecz, która dowodzi, że łaska jest czynna w sercu?
Gaduła: - Wielka znajomość tajemnic Ewangelii.

Wierny: - Ten znak powinien być wymieniony jako pierwszy, ale obojętnie, czy jest wymieniony jako pierwszy, czy ostatni, nie jest to również prawdziwy znak działania łaski Bożej.
Można bowiem posiąść wielką znajomość i wiedzę odnośnie tajemnic Ewangelii, a działania łaski w duszy może brakować zupełnie (1 Kor. 13).
Tak, zaprawdę człowiek może posiadać wielką wiedzę, a jednak być niczym, i w konsekwencji tego nie być dzieckiem Bożym.
Gdy Chrystus rzekł: „Jeśli to wiecie – a potem dodaje – błogosławieni jesteście, jeśli to uczynicie.” W ten sposób kładzie od nacisk na to, że błogosławieństwo otrzymuje ten, który czyni to, co wie, że jest prawdą, nie zaś ten, który tylko wie.
Istnieje bowiem taka możliwość, że ktoś może wiedzieć o czymś, a nie wprowadzać tego w życie. Sługa może znać wolę Pana swego, a jednak jej nie wykonywać. Ktoś może tyle wiedzieć, co anioł, a jednak nie być chrześcijaninem. Dlatego twój znak nie jest prawdziwy. Wiedzieć coś – tym chlubią się ludzie gadatliwi i zarozumiali, a czynić coś – oto, co się Bogu podoba.
Nie znaczy to, że serce może obejść się bez znajomości tego, co jest dobre, gdyż bez tego też byłoby niczym.

Są zatem dwa rodzaje wiedzy:

  1. jedna, która opiera się i zadowala tylko samym zrozumieniem spraw,
  2. a druga, której towarzyszy cnota wiary i miłości, która skłania człowieka do wykonywania woli Bożej z całego serca.

Pierwsza z nich wystarcza dla wielomównego człowieka, a jednak prawdziwy chrześcijanin obejść się nie może bez wiedzy drugiego rodzaju. Pismo przedstawia to tak: „Daj mi rozum, abym zachował Prawo Twoje i przestrzegał go całym sercem!” (Ps. 119:34).
Gaduła: - Ty znowu mnie chwytasz za słowa, a to przecież nie służy ku zbudowaniu!
Wierny: - Dobrze więc, jeśli chcesz, możesz mi podać jeszcze jakiś inny znak, przy pomocy którego działanie łaski objawia się, gdy zamieszka ona w duszy.
Gaduła: - Ode mnie już tego nie usłyszysz, gdyż widzę, że się nie pogodzimy.
Wierny: - Jeśli ty nie chcesz, czy pozwolisz, że ja go wymienię?
Gaduła: – Proszę bardzo.
Wierny: - Działanie łaski w duszy człowieka jest widoczne zarówno dla tego, który ją przeżywa, jak również dla tych, którzy stoją obok. Temu, kto ją ma, działanie łaski objawia się w następujący sposób: daje mu świadomość grzechu, tego zanieczyszczenia całej jego natury. Objawia okropność grzechu niewiary, z powodu którego czeka go niechybnie potępienie, jeśli nie znajdzie łaski u Boga, przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
Łaska sprawia ona w nim smutek, a także wstyd z powodu grzechu, ale co jeszcze ważniejsze, człowiekowi, w którego duszy działa łaska, objawia się Sam Zbawiciel świata i odczuwa on konieczność przebywania z Nim przez całe życie.

Wskutek tego w duszy jego zjawia  się głód i pragnienie duchowego pokarmu, którym jest Pan Jezus. Do tego głodu i pragnienia odnoszą się dane nam obietnice (Mt 5:8). Stosownie zaś do siły (lub słabości) wiary danego człowieka w Zbawiciela, dane mu są radość i pokój, miłość i uświęcenie, pragnienie aby Go znać lepiej, i lepiej Mu służyć na tym świecie.
Pomimo jednak, iż twierdzę, że łaska objawia się w ten sposób, to rzadko kiedy człowiek, jest w stanie wywnioskować, z tego, co przeżywa, że jest pod jej działaniem.
Jest tak ponieważ jego rozum jest zaplątany w grzech oraz ogólne zepsucie jego natury przeszkadza mu jasno to widzieć.
Dlatego człowiekowi, w którego sercu czynna jest łaska Boża, potrzebny jest czas, by stwierdził z pewnością, że w sercu jego działa Łaska.

Innym ludziom natomiast staje się to wiadome poprzez następujące znaki:

  1. Poprzez wyraźne wyznanie wiary w Chrystusa.
  2. Poprzez życie, które odpowiada temu wyznaniu, czyli życie święte; poprzez uświęcenie serca, prawość w życiu rodzinnym, (jeśli posiada rodzinę) – wreszcie w relacjach z ludźmi tego świata.

Łaska ta uczy go bowiem nienawidzić grzechu zarówno wokół niego jak własnego zepsucia, i w głębi duszy nienawidzić siebie samego z powodu tego wewnętrznego grzechu.
Uczy go ona walczyć z grzechem w swojej rodzinie, a starać się o zwycięstwo Królestwa Bożego na całym świecie.
Czyni to nie tylko poprzez mówienie, jak obłudnicy lub gaduły, ale poprzez praktyczne poddanie się mocy Słowa – w wierze i miłości.
Jeżeli masz jakieś zastrzeżenia co do mojej krótkiej charakterystyki działania łaski Bożej, to wymień je, a jeśli nie, to pozwól, że zadam ci drugie pytanie.

Gaduła: - Nie, w tej chwili nie chcę oponować, lecz słuchać, zadaj zatem to drugie pytanie.
Wierny: – Posłuchaj więc, oto ono: – Czy doświadczasz osobiście pierwszej części mego opisu działania łaski? Czy świadczy o tym również twoje życie i postępowanie wśród ludzi?
A może religia twoja polega tylko na mówieniu, o nie na uczynkach i prawdzie? Proszę cię też, jeśli zechcesz mi odpowiedzieć na to pytanie, powiedz tylko tyle, ile Bóg, który jest nad nami, poświadczy Swoim Amen i do czego cię upoważni twoje sumienie.

Gdyż nie ten, który sam siebie chwali, jest przyjęty przez Boga, ale ten, którego sam Pan pochwala (2 Kor 10:18).

A zresztą, mówić, że się jest takim a takim, gdy życie i wszyscy sąsiedzi mówią, że to jest kłamstwo, jest wielkim przestępstwem.
Słuchając tych słów, Gaduła najpierw zaczął się rumienić, ale potem, gdy ochłonął, tak odpowiedział: - Ty przechodzisz obecnie do doświadczenia osobistego, do spraw sumienia i Boga, zaczynasz Jego wzywać, aby uprawomocnił to, co mówimy.
Tego rodzaju rozmowy się nie spodziewałem, ani też nie jestem skłonny udzielać odpowiedzi na takie pytania, ponieważ nie czuję się do tego zobowiązany, chyba, że zechcesz podjąć się obowiązków katechety.
A nawet gdybyś to uczynił, to ja i tak miałbym prawo sprzeciwiać się, abyś ty miał być moim sędzią. Chciałbym tylko zapytać cię, dlaczego zadajesz mi takie pytania?
Wierny: - Ponieważ wiedziałem, że jesteś chętny do rozmów, ale nie wiedziałem, że nie masz w sobie niczego więcej poza taką skłonnością.
Przyznam ci się zresztą, że usłyszałem o tobie, że jesteś człowiekiem, którego religia polega na mówieniu, podczas gdy twoje życie zadaje kłam twemu wyznaniu.

Mówią, ze jesteś plamą na chrześcijańskim świadectwie i że religia wiele cierpi wskutek twojego bezbożnego życia, a niejeden już się potknął i upadł z powodu twoich niegodziwych postępków. Wielu zaś innym grozi niebezpieczeństwo zrujnowania życia przez naśladowanie twojego postępowania.

Twoja religia idzie w parze z takimi rzeczami jak: karczma, chciwość, nieczystość, przekleństwa, kłamstwa, złe towarzystwo i inne. Można by zastosować do ciebie to samo przysłowie, które stosuje się do nierządnicy, a mianowicie, podobnie, jak ona przynosi wstyd wszystkim niewiastom, tak ty przynosisz wstyd wszystkim, którzy wyznają wiarę w Zbawiciela.

Gaduła: – Zbyt jesteś skłonny, po wysłuchaniu niewielu opinii, by pochopnie wydawać sąd, nie mogę stąd wyciągnąć innego wniosku, jak tylko ten, że jesteś kłótliwą i dziwaczną osobą, z którą nie warto rozmawiać, dlatego żegnam!

Wtedy podszedł Chrześcijanin do swego brata Wiernego i rzekł: - Powiedziałem ci, że tak się stanie. Twoje słowa z jego pożądliwością nie mogły się pogodzić. On raczej zdecydował się zrezygnować z twego towarzystwa, aniżeli odmienić swoje życie. Poszedł więc sobie tak, jak powiedziałem, i niech idzie. On sam tylko na tym traci, nikt inny. Zaoszczędził nam kłopotu odsuwania się od niego, bo gdyby został takim, jakim jest, a przypuszczam, że takim pozostanie, byłby tylko zakałą naszego towarzystwa. Poza tym, Apostoł radzi: – Odstąpcie od takich (1 Tym. 6:5).

Wierny: - Jednak jestem zadowolony z tej rozmowy. Być może, kiedyś jeszcze ją sobie przypomni, w każdym razie zupełnie jasno i wyraźnie postawiłem sprawę w rozmowie z nim. Teraz więc – wolny jestem od jego krwi, gdyby zginął.

Chrześcijanin: – Dobrze zrobiłeś, że mówiłeś z nim tak otwarcie. Mało jest w naszej dobie ludzi, którzy by bliźnim swoim chcieli tak wiernie służyć, mówiąc im prawdę prosto w oczy. To właśnie jest przyczyną, że wielu ludzi bluźni.
Religia Gadulskich, która polega tylko na słowach, w praktycznym życiu jest wyzuta z wszelkiej cnoty, a ludzie są całkiem puści w środku. Niestety, zbyt często przyjmuje się ich do społeczności dzieci Bożych. Stają się wtedy powodem zgorszenia dla świata, są zmazą chrześcijaństwa i zadają ból wszystkim szczerze wierzącym.

Byłoby pożyteczną rzeczą, gdyby wszyscy w stosunku do takich Gadulskich odnieśli się w podobny sposób jak ty to uczyniłeś. Wówczas albo przystosowaliby oni swoje życie do wymagań Słowa, albo też towarzystwo świętych stałoby się dla nich zbyt odpychające.

Potem rzekł Wierny:

- Jak wpierw Gaduła butnie piękno piór
W rozmowie pokazując, chciał, by chór
Wszystkich mówił mu „Tak!” Lecz gdy mu coś
O łasce w sercu Wierny rzekł – już gość
Nasz zniknął – i tak sczezną w życiu ci,
Co się zaparli mocy Zbawiciela krwi.”

Idąc dalej rozmawiali o wszystkim, co widzieli w drodze i tak sobie uprzyjemniali czas, inaczej podróż byłaby dla nich niewątpliwie bardzo nużąca, ponieważ przechodzili przez tereny puste i niezamieszkałe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Anti-Spam Quiz: