Jonatan Edwards (1703 – 1758); Kazanie wygłoszono w Enfield, Connecticut; 8 lipca 1741 r.
Ich noga potknie się we właściwym czasie
Księga Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa) 32:35
W wersecie tym pokazana jest groźba gniewu Bożego mającego spaść na nieprawych, niewierzących Izraelitów, którzy przecież byli widzialnym ludem Bożym i mieli do dyspozycji środki łaski, ale pomimo wszystkich cudownych dzieł dokonanych przez Boga dla nich, byli – jak pokazuje werset 28 – pozbawieni rozsądku i nie rozumieli tych cudów. Mając wszelakie dobra niebieskie wydali gorzki i trujący owoc, jak podają dwa poprzednie wersety. Wiersz, który wybrałem dla niniejszego rozważania – „ich noga potknie się we właściwym czasie „, wskazuje na:
Następujące cechy kary i zniszczenia, na które narażeni byli ci nieprawi Izraelici:
- Zawsze są oni narażeni na zgubę, tak jak ten, który stoi na śliskiej drodze, bądź kroczy po niej, zawsze jest narażony na upadek. Wskazuje to na sposób, w jaki nadejdzie ich zguba, co jest zobrazowane poprzez potknięcie się. Tę samą myśl wyraża Psalm 73:18: ” Zaprawdę postawiłeś ich na śliskim miejscu, wrzucasz ich do przepaści”.
- Są narażeni na zgubę nagłą i niespodziewaną. Ten, który kroczy po śliskim gruncie w każdej chwili może upaść, nie może przewidzieć czy za chwilę będzie stał czy też upadnie, a kiedy upada, upada od razu, bez ostrzeżenia. Jest to również wyrażone w Psalmie 73:18-19: „Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, Strącasz ich w zagładę. Jakże niszczeją, jakby w jednej chwili.”
- Są narażeni na upadek z własnej winy, nie padają popychani ręką innego – ten, który kroczy po śliskim gruncie upada sam z siebie, pod własnym ciężarem.
- Jedynym powodem dla którego jeszcze nie upadli i nie padają teraz jest to, że nie nadszedł jeszcze wyznaczony przez Boga czas. Powiedziane jest, że kiedy nadejdzie właściwy (wyznaczony) czas, ich noga się potknie. Zostaną wtedy pozostawieni by upaść jako ci, których przewrócił ich własny ciężar. Bóg nie będzie już dłużej ich podtrzymywał na tych śliskich miejscach, lecz puści ich, a wtedy w jednej chwili spadną ku zatraceniu. Ten, który stoi na śliskim, pochyłym gruncie, na skraju czeluści, nie może się utrzymać sam. Kiedy jest zdany tylko na siebie, natychmiast spada i ginie.
Tylko Boża wola powstrzymuje nieprawych od piekła
Na podstawie powyższych stwierdzeń chcę przedstawić następujący wniosek: Nic innego nie powstrzymuje ludzi nieprawych przed piekłem jak tylko Boże upodobanie. Jako Boże upodobanie mam na myśli suwerenną wolną Bożą wolę, która nie jest ograniczona żadnymi zobowiązaniami, i tej niczym nie związanej chęci Boga bezbożni zawdzięczają to, że jeszcze nie zginęli. Prawdę tego spostrzeżenia można zauważyć po analizie podanych niżej argumentów.
Bogu nie brakuje mocy by w dowolnej chwili wrzucić bezbożnych do piekła.
Kiedy powstaje Bóg, ludzkie ręce na nic się nie przydadzą. Najsilniejsi są bezsilni wobec Niego i nikt nie może niczego wyrwać z Jego ręki. On nie tylko może wrzucić bezbożnych do piekła, lecz on to także czyni bez najmniejszego oporu. Czasami ziemski władca napotyka spore trudności z poddaniem sobie buntownika, który znalazł środki na to by schronić się za fortyfikacjami i umocnił się dzięki dużej liczbie swych zwolenników. Lecz nie tak jest z Bogiem. Nie ma takiej twierdzy, która mogłaby zapewnić jakąkolwiek ochronę przed mocą Bożą. Mimo iż olbrzymie zastępy przeciwników Boga jednoczą się ręka w rękę, łatwo zostaną zniszczeni. Są oni jak wielka kupa plew, którą zmiecie wicher, bądź niczym ogromne suche ściernisko wobec pochłaniających je płomieni. Łatwo jest nam nadepnąć i zgnieść robaka gdy widzimy jak pełza po ziemi; tak samo łatwo jest nam uciąć bądź przepalić cienką nić na której coś wisi. Bogu równie łatwo jest, kiedy będzie mu się tak podobało, wrzucić swych przeciwników do piekła. Kimże my jesteśmy, by myśleć, że możemy się ostać przed Tym, przed którego groźbą drży ziemia i przed którym pękają skały?
Ludzie zasługują na to, by ich wrzucić do piekła.
Boża sprawiedliwość nigdy nie stoi tu na przeszkodzie, nie sprzeciwia się użyciu przez Boga siły, by ich zniszczyć w dowolnym czasie. Wręcz przeciwnie. Sprawiedliwość głośno woła o wieczną karę za ich grzechy. Boża sprawiedliwość tak mówi o drzewie, które przynosi owoce Sodomy: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia!” Ew. Łukasza 13:7. Miecz sprawiedliwości Bożej wciąż wisi nad ich głowami, i nic innego nie powstrzymuje zagłady jak tylko ręka suwerennego miłosierdzia Bożego.