Czwarta święta powinność
w której musimy wywrzeć przemoc na samych sobie to medytacja, w której mieszka najgłębsze sedno duchowości. Św. Bernard nazywa medytację animae viaticum, [posiłkiem duszy]. Medytacja może być właśnie tak opisana – to święte ćwiczenie umysłu, w nim przypominamy sobie wielkie Boże prawdy, poważnie zastanawiamy się nad nimi i aplikujemy je sobie samemu. Medytacja ma dwa składniki:
(1.) Chrześcijanin zostawia swoje codzienne sprawy za drzwiami pokoju medytacji, tak samo zostawia za drzwiami cały świat. Medytacja to praca, która musi być wykonana w samotności.
(2.) Podczas medytacji poważnie myśli o sprawach Bożych. Nie jest to kilka wzniesionych do nieba westchnień, które przelatują przez głowę i znikają, ale świadome skupienie na sprawach niebiańskich. Nie można medytować bez zaangażowania wszystkich sił duszy i wywarcia na sobie świętej gwałtowności.
Musimy usilnie prowokować się do tej czynności, ponieważ:
(1.) Medytacja jest krzyżowaniem ciała. W naturalny sposób unikamy takich praktyk. Naturalnie medytujemy nad tym co światowe, nawet przez cały dzień i możemy zrobić to bez żadnego problemu, lecz zwrócić nasze myśli na Boga, jakże trudno to zrobić! Jakąż wojnę toczy z tym obowiązkiem nasze serce! Jak wiele mamy wymówek, dróg ucieczki, byleby tego nie robić! Naturalna awersja do tego świętego obowiązku obliguje nas do zastosowania wobec siebie przemocy, aby wbrew wszystkiemu, medytować.
(2.) Szatan robi co może, by utrudnić wykonanie tego zadania. On jest wrogiem medytacji. Diabła nie obchodzi, ile słuchamy o Bogu, ale bardzo go obchodzi jak dużo medytujemy. Słuchanie rodzi wiedzę, ale medytacja rodzi pobożność. Medytacja wkłada w serce ciężar i powoduje poważne traktowanie Boga, szatan zaś pracuje nad tym, by nasze serce traktowało Pana z nonszalancją. Jakże wielka jest potrzeba gwałtowności w tej służbie! Od wierzących słyszę zaś o takiej trudności w medytacji: „Gdy już siedzę sam, nie wiem o czym rozmyślać”.
Dlatego wyjaśnię, co powinno być medytacji przedmiotem.
Rozmyślaj usilnie nad zepsuciem swej natury.
Straciliśmy czystość istoty duchowej, doskonałość sprzed upadku Adama i Ewy. Zamiast tego jest w nas morze grzechu. Nasza natura jest źródłem i ośrodkiem wszelkiego zła: jak lniane płótno, w widzeniu Apostoła Piotra, na którym były „wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy i ptaki.” Dz 10:12. Dla Piotra jako Izraelity były one niejadalne i obrzydliwe. Grzech rozwija się na nas jak trąd. To skażenie czyni nas winnymi przed Panem i nawet gdybyśmy nie popełnili wielkiego grzechu, piekło jest naszym dziedzictwem. Rozmyślania nad tym pozwoli rzucić każdą dumę w proch ziemi. Nawet ci, którzy otrzymali łaskę przymierza i przebaczenia mają powód do chodzenia w pokorze. Więcej bowiem jest w nich skażenia niż łaski, ich ciemna strona jest rozleglejsza niż ta świetlista.
Rozmyślaj poważnie nad śmiercią i męką Chrystusa.
Jego dusza była pogrążona w agonii smutku i bólu, gdy zabijał Go gniew Ojca, a wszystko to my powinniśmy ponieść. Izajasz 53:5. „On był przebity za nasze grzechy”. Posłuchaj: „Gdy tedy Dawid ujrzał anioła, który wytracał lud, rzekł do Pana: Oto ja zgrzeszyłem i ja zawiniłem, co zaś uczyniły te owce? Niechaj raczej twoja rękę dotknie mnie i dom mojego ojca. 2 Sam 24:17. To ty zgrzeszyłeś, więc czemu Bóg zabił Baranka Bożego?
(1.) Poważne rozmyślania są źródłem upamiętania, nawrócenia i pokuty. Jak moglibyśmy patrzeć na Tego, „którego przebiliśmy”, i nie lamentować nad Nim i nad sobą? Gdy weźmiemy pod uwagę, jak drogo nasze grzechy kosztowały Chrystusa, jakże powściągliwi będziemy aby dalej grzeszyć, jakiego dystansu nabierzemy do tego co niegdyś kochaliśmy.
(2.) Medytacja śmierci Chrystusa rozpali w sercu ogień miłości do Chrystusa. Którego przyjaciela będziemy kochać, jeśli nie tego, który za nas umarł? Jego miłość do nas sprawiła, że był okrutny wobec siebie. Jak Rebeka rzekła do Jakuba Rdz 27:13. „Rzekła do niego matka: Niech na mnie spadnie przekleństwo, które miałoby spaść na ciebie, synu mój!”. Tak powiedział Chrystus, „niech na mnie spadnie twoje przekleństwo”, aby biedni grzesznicy odziedziczyli błogosławieństwo.
Medytuj nad dowodami swojego zbawienia.
Co przedstawisz Panu, jeśli umrzesz tej nocy?
(1.) Czy twoje serce zostało do głębi złamane przekonaniem o grzechu? Czy przeżyłeś swą grzeszność tak, że namacalnie czułeś, że idziesz do piekła? Przekonanie o grzechu to pierwszy krok do nawrócenia, Jan 7:16.
(2.) Czy Bóg przekonał cię abyś uwierzył w Chrystusa na jego warunkach? Zach 6:13. „Jako panujący zasiądzie na tronie swoim” Czy jesteś tak samo chętny czcić Chrystusa na tronie twego serca i życia, jak cenisz Go jako kapłana, który się za tobą wstawia? Czy jesteś gotów wyrzec się grzechów do których ciągnie cię twoje złe serce? Czy jesteś gotów wystawić swoje ukochane grzechy na zniszczenie, jak król Dawid ustawił Uriasza? Czy jesteś gotowy wziąć Chrystusa na dobre i na złe? wziąć Go razem z Jego krzyżem, udowodnić miłość do Pana w najgorszych czasach?
(3.) Czy masz zamieszkującą w sobie obecność Ducha Świętego? Jeśli masz Ducha, jakich dzieł dokonuje On w tobie? Czy wiara odmieniła twego ducha? Czy stałeś się cichy, miłosierny i pokorny? Czy Duch nadal przekształca ciebie? Czy włożył ci do serca świadomość Bożej świętości? Oto dobre dowody na to, że wędrujesz do nieba. Obecność takiej jakości w twym życiu to sprawdzian duchowy, byś wiedział, że masz łaskę. Strzeż się fałszywych dowodów. Jak daleko od posiadania Najcenniejszej Perły są ci, którzy pokładają zaufanie w wierze fałszywej, podrobionej przez ludzi.
Rozważaj niepewność wszystkich ziemskich pociech i zabezpieczeń.
Wszystkie one mają swój miód i piołun. Jak często, słońce światowych zaszczytów zachodzi w środku dnia. Kserkses musiał uciekać w małym stateczku, ten sam, który niewiele wcześniej miał najpotężniejszą flotę na ziemi. Wszystko co ziemskie jest zmienne, ale kto medytuje nad tą prawdą? Świat jest podobny do „morza szklanego, pomieszanego z ogniem” Obj 15:2. Szkło jest śliskie, nie możesz na nim pewnie się oprzeć, zaś szkło pomieszane z ogniem to jakby gorąca otchłań. – Wszystkie stworzenia są nietrwałe i niepewne, a ich niedoskonałości nie można poprawić. Co zostało z chwały Aten, czy przepychu Troi? 1 Jana 2:17. „Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość” Świat odpływa jak statek pod pełnymi wiatru żaglami. Jak szybko zmienia się scena! Czy fala odpływu pokona przypływ? Nie można mieć zaufania do niczego ziemskiego. Zdrowie może obrócić się w chorobę, przyjaciele odejdą z tego świata, bogactwo rozłoży skrzydła i odleci. Jesteśmy jak mieszkańcy tropików, nigdy nie wiadomo kiedy spadnie deszcz.
Poważnie to przemyśl:
(1.) Medytacja zachowa nas przed byciem zwiedzionym przez świat. Jakże jesteśmy skłonni, by na tym świecie budować sobie trwałą posiadłość, Ps 49:12. „Domy ich są grobami na wieki, Mieszkania ich z pokolenia w pokolenie, Chociaż imionami swymi nazwali kraje.” Myślimy, że nasze fundamenty na tym świecie są mocne. Marzymy o ziemskiej wieczności. Jeśli jednak będziemy codziennie rozważać nietrwałość i niepewność posiadłości tego świata, nie będziemy tak często zawiedzeni. Wszyscy doświadczamy wielkich rozczarowań tym światem: tam gdzie planowaliśmy ucztę ze słodkich potraw, posiłek jest gorzki jak piołun.
(2.) Medytacja niepewności wszystkiego, co istnieje na ziemi, ochłodzi naszą nieumiarkowaną miłość do tych rzeczy. Jaki jest sens tak gorliwie pożądać rzeczy niepewnych? Wielu usilnie zabiega, by zdobyć majątek. Oto nawet gdy go zdobędą nie utrzymają go. Ogień wedrze się tam gdzie złodziej wejść nie może: ale nawet jeśli zatrzymają to bogactwo – czy da im ono radość i zadowolenie. Małżonkowie nad wszystko pragną dziecka, jednakże dziecko może umrzeć, a jeśli będzie żyć, może stać się niewdzięcznikiem i wstydem dla rodziców. Poważna medytacja nad marnością świata wyleczy chorobę chciwości, oduczy przywiązywania się zbytnio do tego, czego i tak nie jesteśmy w stanie zatrzymać.
(3.) Medytacja niepewności przyciągnie nasz wzrok do tego co pewne, to znaczy zdobycia łaski Bożej. To święte namaszczenie jest trwałe „Ale to namaszczenie, które od niego otrzymaliście, pozostaje w was” 1 Jana 2:27. Łaska to kwiat wieczności.
Śmierć nie zniszczy Łaski, ale przeszczepi ją w lepszą glebę. Obdarzony łaską, który posiadł prawdziwą świętość, nie może jej utracić tak samo, jak nie mogą swej świętości stracić aniołowie, którzy jaśnieją w chwale niebios.
Rozmyślaj nad surowością Boga w stosunku do grzechu.
Każda strzała z kołczanu Boga jest kierowana przeciwko niemu. Grzech spalił Sodomę i zatopił stary świat. Grzech rozpala piekło. Jeśli iskra gniewu Bożego dotykająca ludzkiego sumienia, jest straszna, to co będzie jest, kiedy Bóg „zapłonie całą gwałtownością swoją” Ps 87:38. Medytacja tej prawdy przerazi nas, którzy tak lekko traktujemy grzech. Ilość słodyczy w grzechu, porównana z pomstą za ten grzech jest jak dzban wody wobec oceanu. Jak straszny jest gniew Boga! Ps 90:11 mówi: „Któż potrafi zważyć ogrom Twojego gniewu i kto może doświadczyć mocy Twego oburzenia?” Każdy ogień, w porównaniu z ogniem gniewu Bożego, jest jak ogień namalowany. Za każdym razem, kiedy bawimy się grzechem, pomyślmy: wybraliśmy sobie ciernisty krzak głogu, wcześniej czy później ogień wyjdzie z tego krzaka i pochłonie nas.
Rozmyślaj nad życiem wiecznym.
1 Jana 2:25 mówi: „A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne.”. Życie jest piękne i miłe słowo, a dodatek „wieczne” czyni je jeszcze lepszym. To życie leży w bezpośrednim oglądaniu i doświadczaniu Boga.
(1.) Życie wieczne to jest życie duchowe, przeciwnie do życia zwierząt, którym żyjemy teraz. Tutaj jesteśmy głodni i spragnieni, ale tam „głodu już nie będzie” Obj 7:16. Uczta wesela Barankowego, nie tylko zaspokoi głód, ale zapobiegnie mu na przyszłość. To błogosławione życie wieczne nie polega na zmysłowych rozkoszach, jedzeniu mięsa i piciu wina, muzyce, nie polega na posiadaniu lepszych relacji z ludźmi i aniołami, ale dusza zostanie całkowicie wchłonięta w Boga, i będzie z nim przebywać w nieskończonym zadowoleniu. Tak, jak gwiazdy znikają, gdy pojawia się słońce, kiedy pojawi się Bóg w swej chwale i wypełni duszę, wszystkie ziemskie rozkosze znikną.
(2.) Życie wieczne jest pełne chwały. Ciała Świętych, są przyozdobione chwałą, są podobne do chwalebnego ciała Chrystusa, Flp 3:21 A jeśli szkatuła jest tak ciekawie wykonana, o ile bogatszy jest klejnot w niej ukryty! Jak pełne chwały będą dusze świętych! Każdy święty będzie nosił białe szaty, i zasiadał na swoim tronie. Później Bóg włoży cząstkę własnej chwały na świętych. Chwała nie tylko zostanie im objawiona ale będzie w nich umieszczona, Rz 8:18. Życie chwały zaś zostanie ukoronowane przez słowo „wieczne”. Który z aniołów pojął to czy może to wyrazić! Daj nam Panie często rozmyślać nad tym.
(3.) Medytacja nad życiem wiecznym zapali nas do wysiłku dla zdobycia życia duchowego. Dziecko musi się urodzić zanim zostanie koronowane. Musimy narodzić się z Ducha, zanim otrzymamy wieniec chwały.
(4.) Medytacja nad życiem wiecznym pocieszy nas w smutku nad krótkim czasem życia naturalnego. Nasze obecne życie odlatuje jak cień: nazwano je kwiatem, (Psalm 103:15), parą wodną, która znika (Jakuba 4:14). Hiob opisuje kruchość życia ludzkiego, w wymiarach ziemi, wody i powietrza, Job 10:25-26. „Ale dni moje były szybsze niż goniec; uciekły, nie widziały nic dobrego. Przemknęły jak łodzie z trzciny, jak orzeł, który się rzuca na żer.” Jak ziemia – życie człowieka jest jak szybki bieg. Jak woda – życie to statek pod żaglami, gnany silnym wiatrem. Jak powietrze – w obrazie orła w locie. – Biegniemy w wyścigu do grobu. Kiedy naszych lat przybywa, życie słabnie w nas. Śmierć skrada się krok po kroku. Kiedy nasz wzrok słabnie, śmierć kładzie dłoń na oczach. Kiedy słuch jest coraz gorszy, obejmuje w posiadanie ucho. Gdy nogi drżą i nie chcą nas nosić, oto śmierć rozbiera filary naszego ziemskiego domu, lecz wieczne życie pociesza nas w tym przemijaniu. Przyszłe życie nie podlega słabości, nie kończy się. Będziemy jak aniołowie Boży, nie mogący odmienić się na gorsze.
Tak oto zobaczyłeś czytelniku sześć szlachetnych tematów, które twój umysł może z korzyścią dla ducha rozpamiętywać.
Gdzie jest ten medytujący chrześcijanin?
Przecież słusznie podnoszę lament nad tym, że dziś chrześcijanie nie praktykują świętej medytacji. Większość ludzi żyje w pośpiechu, są tak pochłonięci troskami tego świata, że nie mogą znaleźć czasu na medytację, by zapytać: „Jak ci się powodzi, duszo moja?”. Nie jesteśmy jak święci dawnych epok. Dawid rozmyślał nad przykazaniami Bożymi, Ps 119:15. „Izaak wychodził wieczorem na modlitwę” Rdz 26:63. Wszystko robił z Bogiem. Jak wiele o pobożnej medytacji, czytamy u Augustyna czy Anzelma? Ale dla współczesnych to przeżytek.
Zgodnie z Prawem Mojżesza, zwierzę, które nie przeżuwa pokarmu, jest nieczyste. Podobnie ci, którzy nie przeżuwają Słowa Bożego w świętej medytacji są nieczyści. Raczej jednak zamienię moje lamenty w perswazję, prosząc chrześcijan aby wywarli wobec siebie samych przemoc w tym niezbędnym chrześcijańskim obowiązku. Pitagoras odłączył się od społeczeństwa, mieszkał w jaskini przez cały rok, aby móc rozmyślać nad filozofią.
Czyż my nie powinniśmy poświęcić czasu codziennie, aby rozważać chwałę Bożą?
(1.) Medytacja sprawia, że głoszone Słowo przynosi owoce i działa w sumieniu. Jak pszczoła zbiera nektar z kwiatu, tak podczas medytacji człowiek zbiera słodycz Bożej prawdy. To nie wkładanie mięsa do ust jest odżywcze, ale jego trawienie. – To nie słuchanie doskonałych Bożych prawd żywi nasze dusze, ale ich trawienie podczas medytacji. Wino wlane do sita, jest stracone. Wiele prawd zostaje straconych, bo duchowni wlewają wino Słowa Bożego na ludzkie sita, a ono wycieka z pamięci dziurawych umysłów. Medytacja jest jak ożywczy deszcz, który nawadnia drzewo aż do korzenia i sprawia, że wyrastają smakowite owoce.
(2.) Święta medytacja rozpala miłość do Boga. W Ps 119:97 Dawid woła: „Jakże miłuję Prawo Twoje: przez cały dzień nad nim rozmyślam.”. Nasze uczucia wobec nieba dlatego są nijakie, ponieważ nie ogrzewamy ich w ogniu świętej medytacji. Spędzanie czasu na osobności przez zakochanych rozpala ogień pożądania, rozważanie swoich krzywd rozpali ogień zemsty, rozmyślanie nad transcendentnym pięknem Chrystusa, spowoduje, że miłość do Chrystusa zapłonie jasnym płomieniem.
(3.) Medytacja ma w sobie moc przekształcania. Słuchanie Słowa może nas poruszyć, rozważanie Słowa zmieni nas. Medytacja wybija pieczęć Bożej prawdy na naszych sercach. Przez rozważanie świętości Boga, wzrastamy w świętości. Jak trzody Jakuba, które patrząc na kije, płodziły potomstwo w podobnym do prętów kolorze, tak samo my, gdy w medytacji patrzymy na czystość Boga, jesteśmy przemieniani na Jego podobieństwo i stajemy się coraz bardziej uczestnikami Boskiej natury.
(4.) Medytacja dokonuje odnowy serca Ps 119:59. „Zastanawiam się nad drogami moimi I zwracam kroki moje ku świadectwom twoim.” Zamiast rozważać przekleństwo płynące z grzechu, ludzie zabawiają się grzechem, choć na końcu tych zabaw wisi lina, na której wisieć będą na wieczność w piekle. Jeżeli jednak zerwą z grzechem, staną się nowym stworzeniem. Niech to wszystko przekona nas do świętej medytacji. Ośmielam się powiedzieć, że jeśli ktoś spędzi codziennie piętnaście minut na w kontemplacji spraw niebiańskich, potężnie przekształci to jego serce, a przez błogosławieństwo Boże szczęśliwie sprawi nawrócenie serca.
Jak sprawić, że będę chciał medytować?
Pokochaj sprawy duchowe. Zazwyczaj rozmyślamy nad tym, co kochamy. – Lubieżny człowiek będzie wciąż marzył o przyjemnościach rozpusty, chytry będzie dodawał w myślach worki złota. Gdy pokochamy niebiańską ojczyznę, będziemy coraz więcej rozmyślać na jej temat. Wielu twierdzi, że nie może medytować, ponieważ o tym zapomina, ale czy nie jest to raczej dlatego, że nie mają miłości do spraw nieba? Ten, kto miłuje Boga, uczyni Go centrum poznania, studiowania i medytacji.