6 – Sprawdzanie, czy trwam przy Panu

Piątym obowiązkiem w którym mamy do wywrzeć na sobie przemoc, jest badanie siebie.

Oto zadanie wielkiego znaczenia, debata z przeciwnikiem, którym jest moje własne serce, Ps 77:7. „Rozważam w nocy w sercu, Rozmyślam i duch mój docieka”. Dawid sam sobie zadaje poważne pytania. Badanie siebie to ustanowienie we własnym sumieniu stołu sędziowskiego i gromadzenie dowodów, aby w wyniku tej dogłębnej kontroli człowiek mógł wiedzieć, jak się sprawy mają pomiędzy Bogiem a jego duszą. Oto dochodzenie, mające na celu postawienie siebie samego przed Bożym osądem. Dobry chrześcijanin już teraz rozpoczyna dzień sądu, robi to we własnej duszy.

Jak chirurg prowadzi dokładne badanie wewnętrznych organów ciała, tak Chrześcijanin wykonuje dokładną anatomię wewnętrznego człowieka, bada co jest z cielesności a co z duchowości, gdzie zwycięża grzech, a gdzie łaska. Sumienie jest podobne do kobiety z Ewangelii, zapalającej światła, i poszukującej zgubionej drachmy, (Łk 15:8) sumienie jest Lampą Pana. Prz 20:27. „Światłem Pana jest duch człowieka i przenika wnętrze jego ciała.” Chrześcijanin używa światła świecy sumienia aby zobaczyć, czy jest w nim zbawiająca łaska, czy też nie. Miarą, według której chrześcijanin to bada, jest Słowo Boże. Moda czy ludzkie opinie to fałszywe miary, które prowadzą na manowce. Musimy oceniać naszą duchową kondycję przez wzorzec Pisma Świętego. To Pismo Święte Dawid nazywa „lampą dla stóp,” Psalm 119:105. Niech Słowo będzie ostatecznym sędzią, gdy nie jesteśmy pewni, czy mamy łaskę, czy nie. Jak kolory można dobrze ocenić w świetle słonecznym, tak stan duszy ujawni tylko światło Biblii.

Badanie siebie to wielkie, konieczne zadanie, wymagające przekonania i determinacji.

Czy naprawdę nie może ono zostać wykonane łagodnie, bez gwałtowności i przemocy wobec samego siebie?

(1.) Nie może, dlatego, że jest to „actus reflexivus”, [pracą zastanowienia się nad sobą], która w największej mierze dotyczy serca. Najtrudniej jest patrzeć do wewnątrz. Zewnętrzna religijność jest łatwa: Podnieść oczy do nieba, zgiąć kolana, przeczytać modlitwę – nie wymaga to więcej pracy niż dla kogoś innego wypowiedzieć modlitwę różańca, przekładając paciorki między palcami. Gdy zaś mamy zbadać głębokości duszy, rozłożyć serce na części, by zobaczyć, co jest zepsute – nie jest to łatwe. Refleksja nad sobą jest najtrudniejsza również dlatego, że oko widzi wszystko, ale nie siebie samo. Łatwo być badaczem cudzych grzechów, ale trudno zobaczyć własne.

(2.) Badanie samego siebie jest trudne, ze względu na miłość własną. Jak ignorancja zaślepia, tak miłość własna schlebia przesadnie sobie samemu. Człowiek myśli o siebie jak najlepiej. To co mówi Salomon o miłości do bliźniego jest najbardziej prawdziwe w miłości własnej: „Nienawiść powoduje spory, lecz miłość przykrywa wszystkie występki.” Prz 10:12. Człowiek patrząc na siebie w „Philautae speculo” [soczewce miłości własnej], widzi swe cnoty większymi niż są, a grzechów niewiele. Miłość własna czyni człowieka usprawiedliwiającym siebie, zamiast poważnie badającym sprawę.

Ponieważ badanie siebie jest samo w sobie trudne, rzadko je wykonujemy.

Oto przyczyny które skutecznie odżegnują nas od badania własnej duszy:

(1.) Świadomość winy. Brud grzechu krzyczy w głębokości serca, ale ludzie nie lubią patrzeć na rzeczy obrzydliwe, wiedzą przecież, że znajdą w środku dowody własnej winy. To niewielka przyjemność czytać tekst pisany Bożą ręką na ścianie sumienia. Wielu chrześcijan jest podobnych do kupców, którzy pogubiwszy się we własnym majątku, boją się przejrzeć własne księgi rachunkowe, aby nie okazało się że majątek przepadł. Tak samo brzydzimy się patrzeć na winę swego serca, żeby nie znaleźć tam czegoś przerażającego, tak jak Mojżesz był przerażony na widok laski, która stała się groźnym wężem.

(2.) Głupie, złudne nadzieje. Ludzie wyobrażają sobie, że to co zgromadzili przed Bogiem, jest dobrym skarbem i że w dniu ostatecznym, przejdą próbę sprawiedliwości. Wielu uważa, że będzie zbawionymi, bo ufają Bogu. Podobnie głupie panny myślały, że mają olej w lampach, tak samo jak mądre. Mat 25. Są ludzie z którymi rzecz się ma odwrotnie – nie są pewni zbawienia, a jednak są bezpieczni w Bogu. Jeżeli ktoś chce kupić kawałek ziemi, nie będzie chciał objąć jej na podstawie zaufania, ale umowy i tytułu prawnego. Jakże mocno niektórzy pewni są swego zbawienia, ale nigdy nie zbadali swojego tytułu prawnego do Nieba.

(3.) Dobra opinia innych. Ludzie polegają na opinii innych – jakże to marne oparcie! Człowiek może błyszczeć jak złoto i perły w oczach innych ludzi, ale Bóg może uznać go za fałszywy kruszec. Inni obwołają go świętym, zaś Bóg wyda nań wyrok potępiający. Judasz był postrzegany przez resztę Apostołów jako prawdziwy uczeń Pana: poręczyli by za niego bez wahania, a okazał się być zdrajcą. Ludzie stojący przy drodze, widzą zewnętrzne piękno powozu, ale nie mogą zobaczyć tego co w środku, podobnie człowiek nie może powiedzieć jakie zło jest w sercu drugiego. Czysta woda może płynąć wierzchem rzeki, ale na dnie zalegają błoto i muł.

(4.) Niewiara Pismom. Biblia mówi: „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać? ” Jer 17:9. – Salomon rzekł że są cztery rzeczy zbyt wspaniałe, których nie może on pojąć. Prz 30:19. Równie dobrze mógłby dodać do tej listy rzecz piątą: „drogę ludzkiego serca”. Serce jest największym oszustem, będzie gotowe dać człowiekowi wrażenie łaski Bożej, choć jej tam nie ma. Serce przekona cię, że mała łezka to prawdziwe upamiętanie a leniwe pragnienie to wiara. Teraz więc rzesze ludzi religijnych, z powodu niewiary w Słowa Boże, uważa że ich serca są obiektywne i prawdomówne. Nie są więc gotowi poważnie wziąć pod uwagę ewentualność swego potępienia. Ten naturalny opór serca od badania jego zakamarków, powinien spowodować jeszcze większą determinację i gwałtowność w podjęciu śledztwa i przeszukaniu siebie.

Och, żeby udało mi się przekonywać chrześcijan do podjęcia trudu i wielkiego dzieła badania serc. Ich zbawienie zależy od niego. Powiedziane jest o nierządnicy, że rzadko przebywa w domu, Prz 7:11-12. „jest podniecona i niepohamowana, nie może spokojnie ustać w domu; to jest na ulicy, to znowu na placach, wyczekuje przy każdym narożniku”. Podobnie jest z religijnym „nierządnikiem”, zawsze jest poza domem, szpieguje wiarę innych, ale nigdy nie spędza czasu w domu swojego serca. Och wypróbujmy nasze serca, tak jak złoto sprawdzamy kamieniem probierczym.

Przeszukajmy nasze serce, a jeśli znajdziemy kwas, spalmy go. Przyjrzyjmy się posiadanej łasce, czy jest właściwego rodzaju. Jeden z uczniów proroka poszedł na pole, aby nazbierać ziół, a przez ignorancję nazbierał trującego ziela i ugotował trującą zupę. 2 Krl 4:40. Tylu ludzi myśli, że mają łaskę (właściwe zioła), ale okazują się że to co posiadają to trucizna, która przynosi śmierć i zatracenie.

Aby właściwie zbadać serce, poważnie rozważcie te wskazówki:

(1.) Bez zbadania serca nigdy nie będziemy wiedzieć, jak to z nami jest. Gdy taki człowiek umrze dziś wieczorem, nie wie, czy płynie do brzegów nieba czy piekła. Mówi się o Sokratesie, że gdy odchodził z tego świata, powiedział: „Umieram, i tylko bogowie wiedzą, czy będę po tamtej stronie szczęśliwy czy godny pożałowania.” Człowiek, który nie zna stanu swego ducha, ma strach w sercu, podobnie, jak Kain drżał po usłyszeniu klątwy Bożej. W poważnym badaniu serc, poznamy do którego księcia należymy, czy Księcia Pokoju, czy władcy mocarstwa powietrza.

(2.) Jeżeli nie będziemy wypróbowywać sami siebie, Bóg będzie nas próbował. Będzie badał nas, jako Trybun badał Apostoła Pawła – przez biczowanie Dz 22:24. Bóg zada o tobie to samo pytanie, które zadał Syn Boży: „Jaki jest na nim wybity obraz i napis?” A jeśli nie będziemy mogli pokazać w nas wizerunku Chrystusa, wtedy Bóg się zaprze, że nas zna.

(3.) Utajone zepsucie, obecne w nas nie zostanie ujawnione bez starannego badania serca. Są zaś w sercu (jak powiedział Augustyn) ukryte zanieczyszczenia. Gdy sługa faraona oskarżył braci Józefa o kradzież kielicha, każdy z nich przysięgał, że go nie ma w worku ze zbożem. Tak mało wiesz człowieku o swojej bezbożności, dumie i nieczystości, dopóki nie zbadasz swego serca.

(4.) Wielka korzyść stanie się naszym udziałem, gdy już będziemy wiedzieć jak się rzeczy mają. Jeżeli po sprawdzeniu okaże się, że nie mamy tak naprawdę łaski, to odkryliśmy błąd, i można przystąpić do walki z zagrożeniem. Jeśli odnajdziemy łaskę, możemy odebrać pocieszenie z tego powodu. Jak bardzo radował się ten człowiek, który „znalazł drogocenną perłę”? Ten zaś, który szukając stwierdzi, że ma „minimum quod sic”, [najmniejszy stopień łaski], jest jak człowiek, który znalazł swoje zagubione archiwum z tytułami prawnymi do majątku, że jest on dziedzicem wszystkich dobrych obietnic Bożych.

Aby zaś odnieść w tej pracy jak największy sukces, poproś Boga, aby dopomógł ci zbadać serce, Job 34:32. „Ty mnie tego naucz, czego Ja nie widzę; jeżeli popełniłem bezprawie, już tego nie uczynię!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Anti-Spam Quiz: